Twój najlepszy przyjaciel to Ty

Zaczynamy się słuchać

Społecznie stajemy się coraz bardziej wrażliwi na sposób, w jaki zwracamy się do drugiego człowieka w potrzebie. Problemy psychiczne, które jeszcze do niedawna spotykały z ostracyzmem w miejscach pracy i stygmą w rodzinie, dziś zaczynają być normalizowane, przestają być tematem tabu. A my sami – próbujemy uważać na słowa, wspinać się na wyżyny empatii w stosunku do innych i dowiadywać się, co mówić się powinno, a czego nie należy.
Coraz głośniej mówimy o depresji i konieczności jej leczenia, dzięki czemu osoby chore rzadziej słyszą nieprzydatne, pozornie przyjacielskie rady, które bardziej szkodzą niż faktycznie pomagają. Przestajemy proponować chorym, żeby znaleźli sobie zajęcie zamiast się zamartwiać, nie negujemy ich stanów emocjonalnych, nie umniejszamy potrzeb i zaczynamy słuchać. Skupiamy się na drugim człowieku. Uczymy się tego w stosunku do innych. A w stosunku do siebie? Terapia Gestalt pomaga nam być dla siebie dobrym.

Mechanizmy opieki a terapia Gestalt

Nasze gorsze samopoczucie sprawia, że automatycznie uruchamiamy swoje indywidualne, wewnętrzne wzorce opiekowania się sobą. To wszystkie zachowania i zwroty, których w dużej mierze doświadczyliśmy w dzieciństwie. Używamy pozornie wspierających słów i gestów – tych, które kierowano do nas we wcześniejszych etapach życia, ale również takich, których nauczyliśmy się sami. Nie pozwalamy sobie na rozgoryczenie i żal, bo inni mają gorzej – albo jeszcze gorzej mogło być u nas. Nie mamy prawa do indywidualnych odczuć – bo wszyscy tak czasem mają i radzą sobie lepiej. Przestańmy się nad sobą użalać, to przecież niczego nie naprawi. Musimy myśleć pozytywnie, bo to przyciągnie do nas dobre sytuacje. I w końcu – zróbmy coś ze sobą! Ale co – tego już nie wiemy.
I wciąż blokujemy swoje emocje, odmawiamy sobie racji, spychamy swoje potrzeby na dalszy tor, gdzieś poza horyzont. Czy na to samo pozwolilibyśmy przyjacielowi?

Bądź swoim przyjacielem

Bliskim znajomym udostępniamy ramię do wypłakania. Pytamy, czego potrzebują i zapewniamy, że mogą liczyć na naszą pomoc. Mogą krzyczeć, płakać albo po prostu mówić tak długo, jak zechcą. Dajemy im przestrzeń do wyrażania emocji. Rzecz ma się jednak zupełnie inaczej, kiedy do gry wkraczają nasze własne.
Powinniśmy zacząć traktować się jak najlepszego przyjaciela. Zastanowić się, jakiego potrzebujemy wsparcia, a jakie dotychczas próbowaliśmy sobie okazywać? Czy zwracamy się do samych siebie z szacunkiem i zrozumieniem? Czy głos, którym się do siebie odnosimy, jest naszym własnym czy projekcją głosów, które nas oceniały lub negowały? Czy to, co sobie mówimy, w ogóle poprawia nam samopoczucie? Czy skazujemy się wewnętrzną opresją i naciskiem na przymus przeżywania innych emocji, niż faktycznie czujemy?
Nie mów samemu sobie lekceważących truizmów, nie ubieraj ignorancji w płaszczyk troski. Usiądź ze sobą i powiedz: zrobię to, czego potrzebuję. Pozwolę sobie na łzy, gniew albo żal. A potem, jeśli będę mieć ochotę, zaparzę sobie herbatę i porozmawiam ze sobą o czym zechcę. Tak, jak robią to przyjaciele.

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress